Klub seniora

    Klub seniora działa w Apisie od 1985r. Seniorzy spotykają się co tydzień, w środy, od godziny 17:00 do 20:00 lub 22:00 zależnie od okoliczności.
    Obecnie do klubu należy 56 osób. Klub seniora ma własny zarząd, wybierany co roku, regulamin organizujący pracę grupy i plan spotkań na bieżący rok.
    Najbliższe imprezy to: 20.05.2015 - święto kwitnącej jabłoni, 27.05.2015 -majówka -wyjazd w plener, 3.06.2015 - święto róż, 10.05.2015 -święto truskawki, 13.06.2015 - festyn rodzinny(rozgrywki w boccia i w krykiecie), 17.06.2015 -" W oparach rumianku"-zastosowanie ziół, wyjazd dydaktyczny, 24.06.2015 -zakończenie pracy klubu, bal przed przerwą wakacyjną.
Spotkanie organizacyjne po wakacjach 2.09.2015r.

 

 

Opowiem dziś państwu historię klubu seniora.

W styczniu 1985r. Łukowska Spółdzelnia Mieszkaniowa podjęła decyzję o samodzielnym prowadzeniu klubu kultury ,,Apis''. Na spotkaniu założycielskim Pani Danilukowa (młoda wówczas) nauczycielka przekonywała zarząd spółdzielni w osobie ( młodego wówczas) Pana Anrzeja Florkiewicza o potrzebach zorganizowania czasu wolnego emerytom. Potwierdziła to autorytatywnie jako głos seniorów Pani Jadwiga Czupryna. Dla uświetnienia spotkania wystąpił (młody wówczas) Pan Roman Opaliński opowiadając o Kiepurze i puszczając płytę winilową na zakupionym specjalnie dla klubu adapterze. I tak się zaczęło..

Klub seniora był jedną z 11 sekcji, które zaczęły działać w Apisie. Miał być chwilą dla emerytów spędzoną raz w tygodniu sympatycznie przy herbacie. Był najmniej rozbudowaną sekcją i najmniej, wydawało się, wymagającą uwagi. Czasy były inne i inne priorytety. Świetlice były odnowione, wyposażone, ale miały służyć dzieciom i młodzieży. Przygotowano dla seniorów 30 foteli ustawionych ciasno do stolików w celu wypicia herbaty... a tu przyszli ludzie, którzy chcieli śpiewać, występować na scenie, prezentować swoją twórczość, tańczyć, uprawiać sport, przyjmować gości. Przewodziła temu pierwszemu składowi klubu seniora Pani Anna Olchowa. Kobieta dużych ambicji i żelaznej dyscypliny w klubie. Ona utworzyła grupę teatralną i śpiewającą. Przygotowywała quizy, tematyczne zestawy pytań z różnych dziedzin odpytując seniorów z całą surowością, aby nikt na spotkaniu nie usnął. Kazała też aktorom uczyć się roli na pamięć, besztając aktorów bez pardonu z za kulis kiedy zapomnieli tekstu także widownia miała kłopot z zachowaniem powagi podczas przedstawienia. Ale po roku systematycznej pracy na przeglądzie dorobku artystycznego zajęliśmy pierwsze niekwestionowane miejsce.Wszyscy byli pod wrażeniem!

Przywołam teraz listę członków ówczesnego klubu seniora:

P. Tekla Buczyńska, P. Jadwiga Czupryna, P. Irena Dmowska, P. Maria Gan, P. Maria Grochowska, P.Krystyna Iwanowska, P. Maria Kopeć, P. Janina Kołożyn, P. Zygmunt Koślacz, P. Genowefa Lewandowska, P. Irmina Mojzych, P.Maria Michalec, P. Czesława Osijuk, P. Jakub Osijuk, P. Alicja Osypińska, P. Eugenia Pawlikowska, P. Janina Sobstel, P. Waleria Siemionek, P. Wiktoria Śledz, P.Janina Wasak, P. Aldona Wiórkowska, P. Elżbieta Załęska, P. Krystyna Znój, P. Regina Żurawska.

Proszę Państwa , ci ludzie w 86 r. Wzięli udział w III masowych biegach przełajowych na Zimnej Wodzie zdobywając dyplomy i nagrody.

Dziś z tej listy żyją jedynie dwie osoby: Pani Krystyna Iwanowska i Pani Irmina Mojzych no i ja.

Zdażyło się tak, że prezes spółdzielni mieszkaniowej,( młody wówczas),

Pan Marian Zalewski zlecił mi, (młodziutkiej ,tuż po studiach) instruktorce, zorganizowanie Wojewódzkich Dni Seniora. 27 listopada 1986r. zjechały się na os. XXX-lecia autokary z seniorami. Trzeba było zorganizować dla nich transport, wyżywienie i atrakcje artystyczne. Czasy były zupełnie inne i o to wszystko było trudno, nawet plakaty były cenzurowane. Jednak wszystko się udało. Wystąpiły wszystkie sekcje działające w Apisie. Goście byli ubawieni, szefowie zadowoleni, a ja już bez oporu oddałam serce seniorom, ponieważ ; Oni Wszystko Potrafią !

A nawet więcej: przyszedł raz do mnie Pan Tadeusz Chabrowski z propozycją, że wystąpi u mnie kabaret Relaks z Warszawy. On w tym kabarecie występował i chciał go pokazać seniorom w Łukowie. Ja z nim rozmawiam, proszę aby usiadł, ale on nie siada...wiec siadłam ja. To i on. Za chwilę telefon. ja wstaję, wstaje Pan Chabrowski... i tak kilka razy. Pan Chabrowski uczył nas manier w starym dobrym stylu. Nigdy nie usiadł pierwszy w obecności kobiety nawet jeśli ona miała 25 lat, a on ponad 70. Organizował kwiaty dla 21 pań na Dzień Kobiet będąc jedynym panem w klubie seniora. To był dobry czas. Wystawiliśmy wiele skeczów, jednoaktówek, humoresek, jasełek i sztuk okolicznościowych. Występowaliśmy w Łukowie na poważnych uroczystościach, wyjeżdżaliśmy do okolicznych miejscowości z jasełkami i weselem napisanym przez Panią Kazimierę Zabłocką. Akompaniował nam na akordeonie, (młody wówczas) Pan Zemło. Wiele lat pracowała z klubem seniora Pani Ala Trzpiel z gitarą, z akordeonem i wreszcie z pianinem jako instruktor muzyczny, ale też jako sympatyczny i cierpliwy powiernik wielu seniorowych problemów. Seniorzy mieli swój chór złożony z wybornych śpiewaków: Pani Wandy Kap, P. Heleny Wolanin, P. Steni Zabickiej, P. Izydora i Czesława Mościckich i nnych. Przygotowywali Oni repertuar dla klubu, śpiewali dedykacje dla solenizantów, uświetniali imprezy jak choćby wigilię, a pewnego razu przygotowali dla mnie specjalnie arie ze Skrzypka na dachu ,,To świt to zmierzch..."

Wszyscy lubiliśmy operetkę. Organizowaliśmy wyjazdy na Wiolettę Willas, która spóżnila się półtora godziny, podczas której śpiewał Pan Czesław Mościcki. Także do teatru Roma, gdzie zdażyło się ,że seniorzy zaczęli śpiewać zanim wyszli aktorzy na scenę. Dyrektor Pan Bogusław Kaczyński pozdrowił z loży śpiewaków z Łukowa.

Klub seniora zawsze miał swój zarząd i to te osoby nadawały charakteru spotkaniom. Pani Olchowa aż po lata 90-te przygotowywała akademie, wieczornice rocznicowe i patriotyczne wystąpienia. Były także spotkania z historykami np. z P. Tadeuszem Milewskim czy P. Longinem Kowalczykiem, ale też z posłem P.Janem Szczygielskim czy radną wówczas, kandydatką na posła P.Alicją Cieszko.

W 91r. zorganizowaliśmy, pierwszy raz, wigilię dla samotnych. Był opłatek, wiele ludzi z osiedla, zarząd spółdzielni. To była jedyna wigilia bez księdza. W kolejnych latach do dziś jest z nami zawsze ksiądz z Przemienienia Pańskiego.

Po Pani Olchowej przewodniczącą seniorów została Pani Irmina Mojzych. Wprowadziła do klubu lżejszą atmosferę, zabawy raczej i przyjemnego spędzania czasu. Zapraszaliśmy do klubu ciekawych gości np. Przedstawiciela ZHN P.Piłkę, a nawet był u nas profesor Adam Szczerba kandydujący wówczas do senatu i P. Marek Kotański

Przemiany jakie się historycznie zdarzyły w kraju spowodowały również przemodelowanie organizacji w klubie Apis. Niektóre stałe formy zupełnie zniknęły natomiast klub seniora rozrósł się i nabrał znaczenia. Emerytów przybywało w dodatku chcieli tańczyć, a nie siedzieć przy herbacie Spółdzielnia udostępniła seniorom dużą świetlicę w Apisie z wyposażeniem i zapleczem kuchennym.

Nową erą w historii klubu był jednak zarząd z przewodniczącą Panią Wandą Kap. Zarząd ten pracował przez wiele lat i bardzo zapisał się w pamięci.

Zacytuję Państwu sprawozdanie z 95 r.:

,,utrzymano składki w wysokości 10 tys. zł. miesięcznie, zorganizowano 18 spotkań z ciekawymi ludzmi, zorganizowano 2 bale: kapeluszowy i wiosenny, obydwa prowadził P. Adam Bojar, było też spotkanie poświęcone własnym twórczym ambicjom oraz 2 wyjazdy w plener na Zimną Wodę i na Strzelnicę. Średnia frekwencja na spotkaniach wynosiła 33 osoby, a dofinansowanie ze spółdzielni na ten rok wyniosło 3 miliony złotych. Gdybym dziś dysponowała takimi pieniędzmi.. Wypracowano wtedy nową formę spotkań seniorów i kalendarz imprez, bardzo rozrywkowy i aktywizujący. Zakupiono dla klubu nowy sprzęt grający i nawet kamerę wideo. I mam proszę Państwa nagrane imprezy lecz jest to materiał sentymentalny ponieważ większości tych ludzi już z nami nie ma. Pozostawili jednak po sobie niezwykłą aurę i piękne wspomnienia. Na zdjęciach macie Państwo sceny z różnych świąt. I tak rok zaczyna się we wrześniu wyborem zarządu, przyjęciem regulaminu, zebraniem składek i propozycją planu pracy na bieżący rok. We wrześniu jeździmy na grzybobrania, świętujemy dzień chłopaka-emeryta (wcześniej odbywały się w tym dniu wybory ,,Mastera klubu '' Święto niezwykłe, ponieważ panowie poddawani byli różnym próbom, np siłowali się na rękę, czy przechodzili test kelnera, musieli wymyślać co można zrobić z gazetą, a zdażyło się i tak, że P. Tadeusz Zgórecki stanął na rękach, aby pokazać, że senior potrafi. Natomiast P. Żuk i P. Adrian, aby uniknąć prób przebrali się za Gienię Światową i Władzie Jaknaszą i zabawa potoczyła się w zupełnie innym charakterze.

Tradycyjnie 1.X obchodzimy Dzień Seniora bawiąc się, ale też dyskutując o problemach seniorów, czytamy list papieża, do starego człowieka i próbujemy pomóc sobie nawzajem w niedogodnościach życia codziennego.

Zawsze świętowaliśmy Dzień Niepodległości. Były akademie, prelekcje o Piłsudskim, wiersze i tym podobne. Teraz jest Bal Niepodległości dla Wolnych i Dumnych Polaków. Podczas balu robimy kotyliony, śpiewamy historyczne pieśni i odliczamy do setnej rocznicy odzyskania niepodległości. Więc przed nami jeszcze 4 bale. Największą frajdę mamy jednak na balu przebierańców na andrzejki. Wielokrotnie były to bale cygańskie, bal szerokich spódnic, ale najlepiej sprawdziła się formuła balu ,,nie do poznania'' Stroje są starannie przemyślane i cała zabawa polega na tym, że nie możemy poznać kto się kryje za przebraniem. Dwukrotnie P. Irena Komorowska wygrała tę konkurencję: przebrana jako Żyd i jako strach na wróble. Ale była także Anna Grodzka', arabka, P. Ela Cieślińska przebrana tak, że wszyscy myśleli, że jest to ktoś nieznany spoza klubu. No i był mnich P Marian Kędra, który chodził z tacą, a nie zebrawszy datków padł jak długi na ziemię przerażając P. Barbarę Wojewodę pielęgniarkę, która chciała go reanimować.

Nie omija klubu Mikołaj choć co roku inny i inaczej przychodzi. Organizujemy tradycyjną, uroczystą wigilię: z księdzem, z opłatkiem, z zapraszanymi specjalnie gośćmi. Pomaga nam młodzież tak, aby seniorzy mogli siedzieć przy stołach zastawionych potrawami i kolędować. Wigilię w klubie pokazujemy w mediach lokalnych inne imprezy są nasze prywatne, aby ludzie bawili się swobodnie. Macie więc Państwo okazję popatrzeć jak wyglądają spotkania w klubie. Od lat urządzamy sylwestra dla seniorów. W styczniu spotykamy się wielokrotnie z przedszkolakami na wieczorze kolęd, na jasełkach przedstawianych dla nas, na Dniu Babci i Dziadka. Mamy w klubie tytułowanych ,,super dziadków'' i ,,super babcie''.

W karnawale bawimy się co środę w różnych kolorach; bal zimowy, cygański, walentynkowy, maskowy, kapeluszowy, milonga-bal retro i bal moherowych beretów. Obchodzimy Dzień Kobiet i 40 męczenników (choć tylu panów nigdy nie było w klubie na raz).

W poście zaś zapraszamy do nas ciekawych ludzi, pasjonatów a ostatnio przedstawicieli różnych branż np. banku, telekomunikacji czy medycyny.

Świętujemy tradycyjną Wielkanoc z polskimi przysmakami na stole. I znów zabawy taneczne bo uznaliśmy taniec za najlepszą gimnastykę. Świętujemy dzień wiosny z przylotem bociana, święto krawata i święto kwiatów, dzień polskiej niezapominajki, święto truskawki i czekolady i wiele innych świąt, które sobie wymyślamy. Wszystkie są zaplanowane, przygotowane. Wymagają fryzjera i kosmetyczki, a także wielu wyszukanych rekwizytów, przygotowanych tekstów, stałej obecności w klubie i dobrego humoru. Wyjeżdżamy na majówki i wianki. Wszystkie imprezy fotografujemy nie ma tylko zdjęć ze ,"święta nic nie robienia", nie było co dokumentować. Ostatnie spotkanie czerwca jest podsumowaniem pracy i podziękowaniem za całoroczną pracę zarządowi i członkom klubu.

Na przestrzeni niemal 30 lat zdażyły nam się uroczystości nadzwyczajne. Mam tu na myśli 90 urodziny. Obchodzili je w klubie P.Irena Dmowska, P.Franciszek Migal i P.Janina Znojowa. Była też uroczystość 55-lecia małżeństwa Państwa Heleny i Romana Wolaninów. Zdażyły się też zapoznania ukoronowane ślubem, nie będę wymieniała osób nieżyjących, ale powiem o Państwu Mariannie i Marianie Kowalskich, którzy poznali się w klubie i zechcieli w klubie świętować wesele. To była wyjątkowo szczęśliwa okoliczność, obchodziliśmy potem co roku kolejną rocznicę tego ślubu. Ale pamiętam też sytuację, która brzmi jak anegdota. Dawno temu P.Iwanwska stłukła sobie palec u nogi tak, że potrzeba było lekarza. Przyjechał doktor Wyszomirski opatrzył nogę i chcąc pocieszyć mówi: ,,oj tam ,do wesela się zagoi” a P.Iwanowska w krzyk: ,,właśnie ,że nie ,w sobotę wesele.!

Zdażyło się też, to już historia najnowsza, że zawitał do klubu seniora P .Sławomir Smolak z programem aktywni 60+. I tu pokazały się nowe możliwości. Seniorzy poznali komputer, poszli na basen, poszli na kije, ale najcenniejsze jest to ,że spisali swoje wspomnienia. Mięliśmy przepiękną uroczystość promocji książki, która opowiada o Łukowie i o waszym życiu. Swoje wspomnienia napisały P.Irena Komorowska i P.Ula Kołodziejczyk. Powstaje kolejna edycja i to po nas zostanie, a współpraca z P.Smolakiem owocnie się rozwija. Bardzo Panu za to dziękuję w imieniu seniorów i własnym. Bo choć z sentymentem opowiadam Państwu historię klubu seniora jednak ważne są tylko te dni ,które jeszcze przed nami,

ważne są tylko te dni ,których jeszcze nie znamy...

 

Dziękuję Państwu za uwagę i życzę dobrych ,szczęśliwych dni.